Dzień „na wodzie” nad Jeziorakiem może być piękną przygodą albo chaosem, w którym wszystko jest na szybko: gdzie zaparkować, gdzie zejść, jak się nie spóźnić, co zrobić po powrocie. Najprościej jest potraktować taki dzień jak wycieczkę z jasnym początkiem i końcem — a nie jako serię decyzji podejmowanych w biegu.
Zacznij od tego, że woda najbardziej męczy wtedy, gdy nie robisz przerw. Słońce, wiatr i koncentracja robią swoje. Dlatego warto zaplanować powrót do portu/mariny nie „na ostatnią chwilę”, tylko z zapasem na spokojne zejście, ciepły posiłek i chwilę bez bodźców. I tu w okolicach Iławy sensownym punktem jest Port Iława, który komunikuje funkcję mariny oraz zaplecze restauracyjne; zwracają uwagę m.in. dania regionalne i widok na jezioro, a także organizacja wydarzeń.